Jak przekonywać

Jak zmieniać poglądy – rzecz o przekonywaniu

Tak naprawdę nie zmienisz poglądów drugiej osoby, one zawsze są zakorzenione w wartościach etycznych, tzw. core values (sprawiedliwość, wolność, uczciwość i tym podobne). Ale możesz zrobić coś znacznie skuteczniejszego.

Nie da się ukryć, że w czasach pozornej anonimowości zapewnianej przez Internet, wielu ludzi pozbyło się barier psychologicznych, stojących im na przeszkodzie w głoszeniu swoich racji. Na forach dyskusyjnych, których rolę przejęły grupy i strony na Facebooku, nie ma potrzeby komunikacji poprzez gesty, miny, spojrzenia i tym podobne. Warto wziąć pod uwagę takie zjawiska, jak prawo Poego, czyli faktyczną niemożliwość odróżnienia autentycznych myśli autora wpisu od prowokacji; czy istnienie baniek światopoglądowych, tzw. bezpiecznych przestrzeni. 

To właśnie w nich administracja toleruje jedynie określone opinie, wykluczając z debaty pozostałe spojrzenia na daną sprawę. Tam, gdzie telewizyjny podział na zwolenników partii A i partii B nie wypalił, główną rolę odegrały dwa czynniki – obecność modnych testów politycznych o wątpliwej jakości i ludzka chęć samoidentyfikacji. To wola wyróżniania się z tłumu i poszukiwania „zatraconej niegdyś” tożsamości plemiennej, narodowej, religijnej – stoi za sukcesem internetowych quizów politycznych i grup dyskusyjnych.

Samoidentyfikacja ideologiczna może być korzystnym narzędziem, sprawdzającym się najlepiej w poszukiwaniu wspólnych celów pomiędzy jednostkami. Po ustaleniu, że poglądowo najbliżej danej osobie do anarchokapitalizmu – a drugiej do anarchoindywidualizmu, łatwo będzie porozumieć się i uznać agoryzm za platformę dla obydwu nurtów. Identycznie z parlamentarną współpracą prorynkowych konserwatystów i klasycznych liberałów. Tutaj potencjalna obustronna korzyść – wizja ustroju lepszego od status quo dla każdej ze stron – służy jako czynnik przekonujący. 

Gdy jednak nie ma woli współpracy pomiędzy dwoma obozami, trudno o skuteczność polityczną. Z pomocą przychodzi natura ludzkiej psychiki i zastosowanie jej niedoskonałości na własną korzyść. Dzięki poniższym wskazówkom dowiesz się, jak skutecznie przekonywać potencjalnych sprzymierzeńców i nie zrażać do siebie ludzi. Na tyle, na ile pozwalają realia i obecna wiedza o człowieku.

1.Upewnij się, że oponent ma dobrą wolę

Gdy obie strony przestrzegają zasad etykiety w dyskusji, można wykorzystać zbieżne wartości czy inne cechy. W tym zainteresowania, podejście do różnych spraw, humor i nawiązania do szeroko rozumianej kultury, by wykorzystując wiedzę z odległych nawet od sfery w której dostrzegamy rozbieżność, zniwelować ją wspólnym wysiłkiem; sprowokować rozmówcę do refleksji nt. słuszności danego stanowiska. Gdy już utworzymy więzy sympatii w wyniku zwykłego, ludzkiego szacunku do drugiej osoby, możemy wykorzystać wyżej wymienione wątki do budowania obrazowych, pobudzających wyobraźnię metafor do wykorzystania w odpowiednim momencie. Nie ma na to jednego sposobu – jest ich bardzo wiele – i nie można tego robić “robotycznie”, tylko bardziej “na wyczucie”. Widzisz temat, w którym jesteś dobry: zastosuj odpowiednie skojarzenie. Od ogółu do szczegółu – nie odwrotnie, gdyż zostanie to wzięte za niewiele wnoszący dowód anegdotyczny, czyli żaden dowód.

Widzisz, że dana osoba mówi niepoważnie, zachowuje się prymitywnie lub celowo cię prowokuje? Tutaj nie będziesz w stanie wiele zdziałać, bo sam nie znasz intencji dyskutanta. Jedynym wyjściem jest ignorowanie. Osoby trollujące w Internecie (co sam praktykowałem od 2009 roku na forach i okazjonalnie praktykuję, tylko nie w złośliwy sposób) liczą na reakcję drugiej strony, chcą zwrócić na siebie uwagę, jaka by ona nie była. Nie otrzymają odpowiedzi kilka razy i od razu się zdemotywują lub zmienią cel. W razie nachalności najlepszą opcją jest shadowban czy wyciszenie powiadomień.

2.Dostosuj formę przekazu do sytuacji

Biorąc udział w debacie online, czy takiej “na miejscu” – musisz pamiętać, że ważniejszy od samej treści jest sposób jej przekazywania. “W procesie komunikacji interpersonalnej 7% to informacje przekazywane za pomocą słów, 38% to brzmienie głosu, a aż 55% to zachowania niewerbalne!“ – Jeśli jesteś spokojny i opanowany, 60% sukcesu jest w twoich rękach (tyle zależy od mowy ciała). Staraj się wypowiadać spokojnym tonem, bez agresji. Stosowanie inwektyw, czy wręcz obrażanie się na przeciwnika w dyskusji to prosta droga do porażki i ośmieszenia nawet na skalę krajową. Jak w przypadku pewnego poety pracującego w lewicowej gazecie, której kawiarnia zatrudniała ludzi na umowę zlecenie.

Rozmawiasz prywatnie lub na grupie FB – Nigdy nie przyjmuj protekcjonalnego tonu i nie dawaj po sobie poznać, że “chcesz kogoś przekonać”. Można powiedzieć, że taki człowiek od razu jest skreślony – osoba o paternalistycznym nastawieniu, chcąca układać życie innym w naturalny sposób odstrasza. Twoją intencją ma być zaciekawienie rozmówcy. Niech zrozumie, że jego ewentualna zmiana zdania nie będzie porażką, lecz wygraną – obie strony będą bliżej obiektywnej prawdy wedle zasady “A to A”, realnego stanu rzeczy.

Jeżeli chcesz “na siłę” zmienić ogólne sympatie polityczne na danej grupie, po prostu przygotuj rajd. Jednak gdy jest to safespace, nowi użytkownicy mogą dostać bana za zwykłe wyróżnianie się poglądami. Spośród nurtu okołoliberalnego, na chwilę obecną na Liberawce jest najwięcej libertarian – a najmniej socjalliberałów. Czy w związku z tym grupę można nazwać bańką – jak najbardziej nie, gdyż nawet komuniści mają tam wstęp, wystarczy nie namawiać do przemocy i nie stosować słownictwa prowokującego adminów Facebooka. Naprawdę – po tym czego doświadczyłem na “nieomylnych” grupkach macie moje słowo, że za zwykłe posiadanie odmiennego zdania i kulturalne wyrażanie poglądów nikt nie dostanie bona.

3.Nie przywiązuj uwagi do etykiet

Ludzie lubią się wyróżniać, by spełniać swoją potrzebę wyjątkowości i obierać tożsamość. Dziś można to robić przy niskim nakładzie wysiłku. Nie wiesz, na kogo zagłosować? No to musisz być jakiś nienormalny, mamy 2021 rok i każdy dawno zdążył określić swoją ideologię polityczną, osobowość i pasującą do siebie postać z serialu. Kiedyś miałeś Latarnik Wyborczy, teraz przy użyciu modnych kompasów możesz się dowiedzieć, że tak naprawdę powinieneś był dotąd popierać czwartopozycyjny nacjonalizm o chińskiej charakterystyce. Częste “dryfowanie po kompasie” – czyli tendencja do zmiany położenia na tej umownej planszy tylko potęguje niekończące się, bezcelowe, internetowe kłótnie o słuszność poglądów. A raczej karonistyczne przekrzykiwanie się o znaczenie pojęć, z którego nic nie wynika, bo każda ze stron zostaje przy swoim zdaniu.

Dlatego nie staraj się zrobić od razu liberała z socjalisty. Najlepiej będzie, jeśli Twój rozmówca – wciąż określając się nawet jako wojownik o sprawiedliwość dla klasy robotniczej, popierać będzie rozwiązania bliskie tym pożądanym przez Ciebie. Chyba, że wolisz sytuację, w której etatystyczny “Nowy Wał” PiSu przedstawiany jest w telewizji jako “rekordowa obniżka podatków”.

4.Nie trzymaj się ciągle jednego tematu, to odstrasza. Nie bądź nachalny

Najlepiej, jeśli będziesz sprawiać wrażenie osoby w ogóle nie zainteresowanej przekonaniem kogoś do swych racji. Jesteś tylko obserwatorem! Od czasu do czasu, przy odpowiedniej okazji zakomunikuj swoje przemyślenia w temacie, najlepiej dość zwięźle i ogólnie. Następnie czekaj, aż rozmówca dopyta. Oznaczać będzie to, że jest zainteresowany i potencjalnie otworzy się na inny punkt widzenia, niż swój – z czasem. Wtedy można przejść do konkretów. Jeżeli jednak wraz z przebiegiem rozmowy zbiera się drętwa lub nieprzyjemna atmosfera, jeśli zaangażowanie emocjonalne strony przeciwnej jest nieproporcjonalne do naszego (zbyt wysokie lub zbyt niskie), starajmy się po kolei: wygasić emocje -> zejść w luźniejsze dygresje -> zmienić temat i może odstawić go na pewien czas, na przykład na kilka dni, tygodni aż do kolejnej sprzyjającej okazji. Nie można dać się sprowokować. Zaakceptuj, że ludzie mają odmienne poglądy, niech to nie wpływa na Twoje samopoczucie, żebyś nie dał się wyprowadzić z równowagi. Dyskutant narzucający się, krzyczący (nawet, gdy sam nie wie, że podnosi głos), przegrywa. Zwyciężaj nie tylko ogładą, sympatią, metaforami i argumentami – ale też stałością i konsekwencją.

5.Szanuj swojego przeciwnika, nie popadaj w arogancję i bucowatość. Nie wywyższaj się. Nie jesteś niezniszczalny

Tak, jak istnieje nadpodaż pieniądza i nadprodukcja prawa, możemy wyróżnić ostatnio coraz popularniejsze zjawisko – nadprodukcję etykiet, które mniej uczciwi rozmówcy przypinają oponentom. Gdy stosujemy je w umiarkowany sposób i w prywatnej dyskusji, jako internetowy slang, może to wręcz zaplusować. Śmieszkując w odpowiednich dawkach, nie wyjdziemy na sztywniaków. Natomiast nadużywanie tych neologizmów w roli epitetów doprowadza do takiego stanu rzeczy, że koniec końców dziś każdy może zostać nazwany „szurem” czy „pedolibkiem”. Skrajny przypadek wygląda następująco: zdaniem niektórych reprezentantów ruchów miejskich, jeśli nie popierasz wyższych opłat parkingowych =  jesteś szur z automatu. Wiąże się to ze zjawiskiem, które nazwę nowym scjentyzmem, który tylko pozornie ma coś wspólnego z tą pozytywistyczną myślą. Ośmielasz się zadawać pytania odnośnie skuteczności zamknięcia gospodarki = według neoscjentystów, jesteś szurem i proepidemikiem. Przecież to oczywiste, że tylko działania państwa mogą uchronić nas przed nami samymi. Nawet, gdy pokazujesz badania i opinie naukowców, nie możesz odbiegać od mainstreamowej narracji, będącej na rękę rządom. Najgłupszą teorią spiskową jest stwierdzenie, że nie ma absolutnie żadnych ukrytych intencji idących za słowami polityków. A o niekwestionowalnej skuteczności państwowego aparatu przymusu przekonywać zaczęliśmy się od wiosny 2020 roku. Zamykanie lasów wszystkim Polakom było konieczne, bo ktoś gdzieś w jednym lesie “za bardzo się gromadził”. Jesień 2020 – rząd po raz kolejny nie kupił wymaganej liczby respiratorów i łóżek, chociaż mógł to zrobić, lecz wolał wydawać pieniądze na TVP. Ale to wszystko wina siewców śmierci, sportowców i osób chcących wypocząć na dworze. Ciągle niekończące się epitety i próba zamknięcia ust osobom zagrażającym status quo – kiedy rządzący w końcu się przekonają, że to przeciwskuteczne, tego nie wiem.

W latach 2010-2014, w Internecie zapanowała moda na popieranie Janusza Korwin-Mikkego. Nie ze względu na same jego poglądy, lecz z powodu dosadnych telewizyjnych wystąpień JKMa. Jednak wśród osób zwyczajnie będących za Korwinem, pewna grupa młodych studentów politechniki i słuchaczy metalu wydawała się być najbardziej radykalna, często ci ludzie w nachalny sposób wciskali swoją wizję świata osobom niezainteresowanym tematem. Ta quasi-subkultura “kucy” wymarła niemal tak szybko, jak się narodziła, przez co dziś “prawdziwych kuców” z Korwiny możemy policzyć na palcach jednej ręki. Za to byłych zwolenników JKMa jest całkiem sporo. Widzę ten proces samozwańczego “wyrastania z poglądów korwinistycznych” następująco: dana osoba popiera naszego ulubieńca na podstawie swojego postrzegania jego postaci. Gdy jednak przestaje go idealizować i rzeczywistość nie współgra z projekcją, kuc zmienia się w ekskuca. Można też pójść krok dalej. Opisywany przez nas wyborca często tak naprawdę prawdziwego Korwina nigdy nie popierał, lecz jakąś wyidealizowaną wizję prezesa partii Korwin. Żeby zrekompensować sobie poczucie winy i swoją pomyłkę, przyjmuje skrajnie odmienne poglądy (obyczajowo lub gospodarczo) i jako postkuc codziennie obwinia JKMa o całe zło tego świata; by choć na chwilę odetchnąć od poczucia winy. Mogąc przy tym zająć się czymś produktywnym, mniej autodestrukcyjnym.

6.Zamiast oczekiwać natychmiastowej autorefleksji u oponenta, postaw na deradykalizację i stopniowe przekonywanie. 

To długi proces, który trzeba dawkować. Są takie “przypadki”, gdzie nie zmienisz ogólnej orientacji politycznej i samoidentifykacji światopoglądowej. Za to zderadykalizujesz rozmówcę i sprawisz, że spojrzy na postulaty rekomendowane przez ciebie przychylniejszym okiem. A może i zagłosuje na ugrupowanie polityczne, które przedstawisz mu jako “najmniejsze zło”. “Przecież nikt nie jest idealny”. Wykorzystaj testy polityczne! W końcu się do czegoś przydadzą. Potwierdzam, że taka metoda jest sprawdzona (wiem, dowod anegdotyczny. Możecie albo musicie mi uwierzyć na słowo). Głównym minusem wszelkich mypoliticsów jest to, że przeciętny zjadacz chleba niezainteresowany polityką w fanatycznym stopniu nic z nich nie zrozumie. Każde z tych 100 niezwykle merytorycznych pytań możesz interpretować w dowolny sposób, przedstawiać je znajomemu w swoim świetle i wtedy zaznaczy to, co Ty byś chciał, żeby zaznaczył. Proste, powtórzyć 100 razy, jeśli Ci się chce. Nie mówiłem, że to będzie szybkie, tylko skuteczne. I nie mówiłem też, po co niby miałbyś marnować na to swoje życie, od nieironicznego rozwiązywania źle skonstruowanych testów politycznych już lepiej oglądać schnącą farbę, lub “1) Cover yourself in oil”.

I jak mówiłem wcześniej – w przypadku większości ludzi, osób zdystansowanych i bardziej umiarkowanych od biegunowego spojrzenia na dany problem, samą chęć przekonania należy ostudzić, by nie być nachalnym. Okazywanie zbyt dużego zainteresowania danym tematem będzie odbierane często jako męczące i budzące irytację – nie ma się co dziwić. “Zafiksowałeś się w temacie i jedyne, do czego zmierzasz w procesie naszej komunikacji to ta pojedyncza kwestia – dajże mi już spokój”.

7.Zapomnij o tym wszystkim i bądź naturalny

Co sprawia, że przejawiasz charyzmę? Liczy się naturalność, o czym z pewnością przekonał się Jaś Kapela u Stanowskiego. Przeczytaj raz ten poradnik, lub kilka razy – jeśli zrobiłeś to ze zrozumieniem, świat stoi przed Tobą otworem. Włącz sobie dowolną debatę na interesujący Cię temat i zatrzymując w odpowiednich momentach, poćwicz “przed lustrem”. Różne koła dyskusyjne na uniwersytetach czy debaty oksfordzkie również Ci pomogą. Nie musisz podczas rozmowy za każdym razem myśleć, co wykorzystać. Niech poprzez praktykę, wejdzie to w Twoją rutynę, codzienność, niech to się stanie odruchowe. Po drodze polecam jeszcze z bardziej przystępnej literatury popularnonaukowej “Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego. Podobno “Przedsiębiorca Idei” Marcina Chmielowskiego również jest bardzo dobrą pozycją.

 Źródła:

https://mfiles.pl/pl/index.php/Komunikacja_niewerbalna

https://www.youtube.com/watch?v=eBjzooqeq0U

https://www.ceneo.pl/49422891

https://multibook.pl/pl/p/Marcin-Chmielowski-Przedsiebiorca-idei/11495


Max Cegiełka

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.