Uwielbiamy zadymy

Współczesna, zglobalizowana wioska to kraina ludzi uwielbiających zadymy. Zarówno te słowne, jak i fizyczne. Zamiast zwracać uwagę na odcienie szarości, wszystko wkładamy do szufladki z etykietą „czarno-białe”. Dobrym przykładem są wszechobecne analizy amatorskich nagrań z  warszawskich wydarzeń z 11.11.11. Zamiast skupiać się na meritum problemu, czyli prawdziwym,  ideologicznym sporem pomiędzy prawicą a lewicą, rozkładamy na czynniki pierwsze zachowanie Policji i jej rzekomą prowokacyjną działalność. Policja nie prowokowała. Była zdezorientowana (a nie powinna) „szarą strefą”, która powstała gdzieś pomiędzy obiema manifestacjami, skupiając w swoich szeregach członków obu stron sporu oraz przypadkowych idiotów, przybyłych do stolicy, aby się rozerwać. A jeśli jednak prowokacja miała miejsce? Dlaczego niektórzy „uczestnicy marszu”  dali się wprowadzić w maliny? Wątpię, że ci „sprowokowani” brali udział w marszu. Ich celem nie było upamiętnienie rocznicy odzyskania niepodległości, a zwykła zadyma.

To ludzie, dla których spór ideologiczny nie ma żadnego znaczenia krzyczą najgłośniej, rzucając kamieniami, gdy gardła odmówią posłuszeństwa. To ich potępiajmy, a nie służby porządkowe, mające na celu ochronę praworządności. Czy nie dorośliśmy jeszcze do dyskusji bez użycia kostki brukowej i petard? Chyba nie. Wmawiamy sobie, że jest wojna. Że trzeba przelewać krew za wolność. Że reżimowa telewizja  fałszuje rzeczywistość. Często faktycznie fałszuje, stając się stronnicza, ale robi to głównie dla utrzymania oglądalności na wysokim poziomie, pokazując to, co durniejący z miesiąca na miesiąc telewidz chce oglądać. Nie wspominam już o ukrytym, lewicującym przekazie najbardziej „liczących się” mediów, bo to inny, bardziej złożony problem.

Zatem, czy przeciętni zjadacze chleba, chcą przysłuchiwać się merytorycznej debacie o kształcie państwa i wspólnych wartościach? Wątpię. Ciekawiej śledzić barwną zadymę, podnosząc od czasu do czasu okrzyki „co się z tymi ludźmi dzisiaj dzieje”.

This entry was posted in Polityka. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz